Sexolatki-Luty-2011-Okładka Sextaza-Luty-2011-Okładka

PRZETARGANIE DRUTA POD STOŁEM

 

Przetarg polega na tym, że jest najczęściej ustawiony, ale czy może być przetarg dosłownie przewalony? Młody prezes Olek strasznie się wkurzył na gminą Stare Dźwięki, że trzeci raz przegrała tam jego firmę przetarg na instalację sieci teleinformatycznej.
Zawsze coś tej gminie nie pasowało, a to regon był nieaktualny, a to pieczątka przyłożona do góry nogami a to cena za wysoka o 11 groszy na metrze...
- Monika, masz na to jakiś pomysł? - Olek wywalił swe nogi w kowbojkach na biurko i zaczął gmerać po swej owłosionej klacie wystającej z rozpiętej koszuli.
- Kręcisz mnie prezes... - aktualna asystentka prezesa do spraw osobistych już siedziała na jego kolanach, wpijając mu się w usta i rozpinając zamek w dżinsach. Potem podsunęła mu okazały biust wyglądający ciekawie z dekoltu czarnej bluzki ozdobionej niebieską różą i kazała ssać każdą pierś po kolei. Nic więc dziwnego, że prezes musiał przestać mówić, jednak nie przestał myśleć. Musi w następnym postępowaniu przetargowym wykorzystać nadzwyczajne możliwości organoleptyczne swojej nowej asystentki...
x x x
W tym całym Urzędzie Gminy Stare Dźwięki najgorszy był przewodniczący komisji. Ususzony, dostojnym wiekiem 50 plus Józef C. wyglądał jak przedwojenny księgowy. Chudy, pomarszczony, zrzędny i w za dużych okularach. Podobno do tego stary kawaler – to on zawsze się czepiał firmy Olka. Ale ten znalazł wreszcie na niego sposób.
Posiedzenie komisji przetargowej odbywało się w sali prezydialnej. Komisja siedziała przy stole nakrytym zielonym suknem do ziemi. Oprócz Józefa C. w skład komisji wchodziły jeszcze dwie, równie zasuszone, panie w moherowych beretach na głowach. Obie miały minę, jakby jadły właśnie cytryny.
- O witamy znajomego – uśmiechnął się krzywo Józef C., kiedy na salę wszedł prezes Olek. – Widzę, że trudno pana zniechęcić, ale poszukamy, poszukamy... To mówiąc zanurzył nos w dokumentacji ofertowej. Olek nic nie mówił, tylko się uśmiechał.
- I co my tu mamy!? - krzywy palec szefa komisji wskazał na rządek liczb, kiedy nagle zamilkł, spojrzał w sufit, po czym cicho jęknął. Olek wiedział, Monika ukryta od wczoraj pod stołem dobrała się do fiuta Józefa C.
- Jakieś uwagi panie przewodniczący? – zapytał w tym samym nieco złośliwym uśmieszkiem Olek.
- Tak... a właściwie nie... - Józef C. wił się na krześle, zakładał i zdejmował okulary a barwa jego głosu zmieniła się na damską.
- Panie Józefie, co się dzieje? - jedna z „moherówek” nalała przewodniczącemu wody mineralnej, druga sprawdzała, czy nie ma gorączki a pod zielonym suknem okrywającym stół Monika pracowała na swoją premię. Wydobyła wreszcie wcale nie tak wysuszonego fiuta Józefa C. i wspomagając się czasem ręką doprowadziły jego właściciela do cichych jęków.
- Idę, dzwonić po pogotowie. To chyba serce – zadecydowała starsza pani z lewej.
- Nie trzeba, zaraz będzie koniec... - z zaciśniętym ustami wyszeptał przewodniczący komisji przetargowej. Kiedy to powiedział, rzeczywiście wystrzelił wprost w usta nieco już zdyszanej Moniki. Ta się nieco zakrztusiła...
- Myślę, że tym razem damy pańskiej firmie szansę. W końcu ma pan referencje i dobrą pozycję na rynku. Gratuluję, wygrał pan ten przetarg! – oznajmił mocnym odmienionym głosem Józef C. Monika już go pozapinała i pluła długo do chusteczki.
W tym jednak momencie prezes Olek zamiast się cieszyć, podziękować i odejść sam zaczął się wiercić na swoim krześle.
- Wiesz, musiałem sobie odmienić smak w ustach. Dlatego wzięłam się potem za twojego fiuta - tłumaczyła mu się potem w samochodzie Monika.
x x x
Tak, tak, nie wszystkie kulisy przetargów nadaję się do tego, aby je podawać do - za przeproszeniem - publicznej wiadomości.
Jan January

 

Przetarg - 2011

PARTNERZY:

darmowe filmy erotyczne, prywatne galerie zdjęć

anonse towarzyskie, ogłoszenia erotyczne